Leżenia

Wiersz zainspirowany twórczością Mirona Białoszewskiego.

noc,

lampy gasną,

tylko jedna mała duszyczka,

nie śpi- rozmyśla,

nie przychodzi jej to na dobre

nazajutrz,

po południu,

ta sama,

mała dziewczynka,

położyła się na chwilę,

tak dla wypoczęcia,

lecz nie,

poza łóżkiem jest otchłań,

znika,

odpowiedzialność przyszła,

strąca dziewczynkę z łóżka,

Lekcje odrobić!

innym razem,

dziewczynka się nudzi,

irytujące to leżenie,

nuda,

sięga po książkę,

lepiej…

Tik tak, tik tak,

Czas płynie,

zdecydowanie za szybko,

minęła jedna godzina,

druga,

ona dalej leży i czyta,

pogrążona w błogim,

i nieprzerwanym,

relaksie…

Wiersz wrzuciłam na prośbę MrsDalloway. Jeśli ktoś naprawdę chciałby widzieć więcej postów, proszę w komentarzach pod tym wpisem napisać temat dla opowiadania, które ewentualnie mogłabym napisać.

Pozdrawiam, Fleur

 

Posted in Inne, Wiersze | 1 Comment

Herbata

Tak dawno mnie tu nie było, że zastanawiam się, czy ktoś mnie jeszcze pamięta. Zaiste, złożyło się na to dużo czynników: zmęczenie, brak czasu, nauka i brak weny. Nic jednak nie może mnie usprawiedliwić. Odkryłam za to, że stęskniłam się za tym, co jest na tej stronie. Przedstawiam więc wiersz Herbata. Trochę na przeprosiny, trochę przez wenę, trochę na zimowe dni, gdy nic nie jest w stanie pomóc lepiej, jak filiżanka herbaty.

Herbata

Siedzę wśród zegarów

Potocznie zwanych zgubą czasu

Ale mam antidotum

Trzymam je w ręce

Filiżanka

Z rzeźbionym uszkiem

A w środku

Herbata

Moje antidotum

Na uciekający czas

Aromat zatrzymuje zegary

Działa na zmysły

Koi je

Pobudza

To moja chwila

Gdy czas nie istnieje

Gdy jestem sama

W krainie błogości

Spokoju.

Dziękuję, jeśli przeczytaliście to całe. Bardzo przepraszam raz jeszcze za nieobecność.

Pozdrawiam, Fleur

Posted in Wiersze | 1 Comment

Zima

Skoro nadchodzi już zima postanowiłam napisać wiersz o zimie. Wydaje mi się trochę dziecinny.

Idzie już zima,

Hej ho!

Powłóczywszy suknią,

Z białego materiału.

Idzie już zima,

Hej ho!

W ręku trzyma różdżkę,

Z której pryska szron.

Idzie już zima,

Hej ho!

Na sanki czas iść,

I śniegu zjeść kiść!

***

Mówi się, że w cierpieniu najlepiej się komponuje. Ostatnio mocno cierpiałam w chorobie. I przez to zamieniłam się w maszynkę do pisania wierszy. Jeszcze nie napisałam jednego wiersza, a już mam 10 innych pomysłów! Trochę mnie to męczy.

Pozdrawiam, Fleur.

Posted in Wiersze | 2 komentarze

Choroba

Wena do tego wiersza napadła mnie, gdy gorzej się poczułam.

Nienawidzę tego,

Gdy mój umysł ogarnia paraliż,

Gdy jestem jak w transie,

Jak zombie.

Zimno ogarnia mą duszę i ciało,

Mama krzyczy- za późno,

Zapadam się.

Skonałam.

 

I odnośnie Legranta, PeHy i Heavianny: na razie nie mam weny na tę opowieść. I wiadomość do MrsDalloway: Wreszcie coś napisałam!:)

Pozdrawiam, Fleur 

 

Posted in Wiersze | 6 komentarzy

Cud

Poniżej prezentuję wiersz mojego autorstwa, napisany na podstawie wiersza Szymborskiej pt. „Jarmark Cudów”. Stworzyłam do bardzo dawno tzn. we wrześniu.
Cud pospolity:
To, że pszczoła może się unieść na swoich drobnych skrzydełkach.
Cud zwykły:
Że każdy jest inny.
Cud jeden z wielu:
Kula dyskotekowa świeci, mimo iż nie ma w środku żarówki.
Kilka cudów w jednym:
Słowa, które mają tyle znaczeń.
Cud na porządku dziennym:
Ktoś się rodzi, ktoś umiera.
Cud pierwszy lepszy:
Ja to ja.
Drugi, nie gorszy:
ten, a nie inny kwiat,
z tej, a nie innej doniczki.
Cud bez czarnego fraka i cylindra:
Śmiech.
Cud, no bo jak to nazwać:
Nie ma nic do roboty.
Cud, który nie tak dziwi, jak powinien:
Każdy z nas jest czyimś dzieckiem.
Cud, tylko się rozejrzeć:
Ludzie.
Cud dodatkowy, jak dodatkowe jest wszystko:
Kobieta to kobieta, ale mężczyzny z niej nie zrobisz.

Zachęcam serdecznie do komentowania i przypominam o prawach autorskich. Fleur

Posted in Wiersze | 4 komentarze

Legrant, PeHa i Heavianna cz.1

Boisko szkolne. Krzyki, piski, śmiechy. Wszystkie dzieci bawią się w kółeczku. Tylko trójka z nich stoi samotnie. To Legrant, PeHa i Heavianna. Są to ich przezwiska, rzecz jasna. Każde z dzieci ma po 10 lat- uważają więc, że są już praktycznie dorośli. Nie dla nich zabawy w piaskownicy i tym podobne bzdety. Legrant tak naprawdę ma na imię Krzysztof. Jego przezwisko wzięło się od nazwiska aktora- Hugh Granta. Poza tym Krzysztof jest do Hugh bardzo podobny. Skąd to „le” przed „grant”? No cóż- ciotka Natalia przyjechała kiedyś z Francji do Polski i tak się akurat złożyło, że puścili film z przystojnym Hugh w roli głównej. Ciotka, będąc pod wrażeniem jego uroku szeptała: „Le Grant!Och, le Grant!”. Stąd właśnie wzięło się owe przezwisko.

Co do PeHa- jego prawdziwe imię brzmi Stanisław. Trochę żałosne, jak śmiał twierdzić posiadacz tego przecudnego imienia. PeHa- Stanek notorycznie miał pecha. Jakby tego było mało- żuł gumę Orbit, mówiąc, że poprawia sobie „PH” w ustach. Siłą rzeczy stało się to jego przezwiskiem i jak sam twierdził: „ideą jego życia”.

Heavianna to przezwisko naprawdę niemiłe, ale bardzo często używane przez rówieśników owej dziewczynki. Jej prawdziwe imię to Anna, stąd wzięła się końcówka przezwiska. A początek? Ania miała bardzo- podkreślam- bardzo obfite kształty jak na dziesięcio-latkę. A wszystko przez szanowną rodzicielkę, która wpychała w nią różnorodne jedzenie- od kotletów, aż po cukierki. Heavy= ciężki. I taka właśnie była ona. Jej charakter nie był przytłaczający- wręcz przeciwnie- była to bardzo miła i wrażliwa osóbka.

Dzwonek. Większość dzieciaków zmierza wprost do szkoły. Tylko trójka głównych bohaterów nie ma najmniejszego zamiaru się ruszyć. Mijają ich ostatni maruderzy. A potem… zrywają się do biegu. Ania podśpiewuje sobie pod nosem „Pędziwiatra”. PeHa jak zwykle żuje gumę- dziś wypada arbuzowa. Adrenalina w ciele Legranta wprost szaleje- widać to po nim doskonale. Biegnie z uśmiechem szaleńca i rozwianymi włosami. Bo jest w swoim żywiole. Żywiole przygody!

Troje dzieci dobiega do tajemniczych drzwi- zakurzonych i odrapanych, znajdujących się na środku boiska. Dziwne, prawda? Ale jeszcze dziwniejsze jest to, że obok drzwi stoi blady majordomus ubrany w fioletowy garnitur i zielone buty w pomarańczowe groszki. Na widok dzieci uśmiecha się- może nie tak wyraźnie, bo nie pozwala mu na to jego rola, ale powiedzmy, że uśmiecha się „metaforycznie”. Otwiera przed nimi drzwi na oścież, wchodzi razem z nimi i zamyka je. Wszyscy zamykają oczy. Mija pięć sekund i…

 

Mam nadzieję, że pierwszy fragment się podobał:) Nie dokończyłam specjalnie. Trzeba zrobić gościom „smaczek”. Pozdrawiam i proszę napisać, czy mam kontynuować opowieść.

Fleur

 

 

Posted in Opowiastki | 9 komentarzy

Wena

Poniżej znajda państwo wiersz mojego autorstwa. Przypominam o prawach autorskich i zapraszam do zapoznania się z nimi w dziale 'Prawa Autorskie’.

Bez zbędnego przedłużania:

„Idę ulicą i łapie mnie wena

Jaka?

Mocna, twórcza.

Postanawiam zapisać.

Co?

Wiersz, opowiadanie.

Gdzie?

Na serwetce, kartce…

Czym?

Tym co jest pod ręką.

Notuję, aby nie uronić

ani

jednego

słowa.

I to jest właśnie prawdziwa wena.”

Zachęcam serdecznie do komentowania,

Fleur

Posted in Uncategorized | 7 komentarzy

Pierwszy wpis

Witam bardzo serdecznie na moim blogu. Mam nadzieję, że spodoba się wam moja twórczość, którą będę tu zamieszczać. Bardzo proszę o komentarze, mogą być nawet negatywne, ale bardzo proszę nie pisać: głupie, debilne itd. Chodzi mi raczej o konstruktywną krytykę. Jestem przygotowana na takie rzeczy. Więc życzę miłego komentowania i jeśli macie facebook’a możecie mnie polecać, co ułatwi mi sprawę, bo no cóż… Jest was tak dużo na twarzoksiążce 🙂

Pozdrawiam bardzo serdecznie i ciepło,

Fleur

Posted in Inne, Uncategorized | 5 komentarzy